Historia szkoły po 1945 roku - Kim jest Ifigenia z obrazu Heinricha Gaertnera?.

Spis treści

Kim jest Ifigenia z obrazu Heinricha Gaertnera?
Dziś jest oczywiście kim innym niż w czasach starożytnych Greków. Żeby ją zrozumieć, trzeba jedna spojrzeć na tę postać z perspektywy mitologii.
Otóż była ona córką Agamemnona, co do której zagniewana Artemida miała dość mało przyjazne zamiary. Aby przejednać boginię, przerwać ciszę morską i ruszyć pod Troję,  należało złożyć młodą Ifigenię w ofierze. Tak objawił wróżbita Kalchas. Przyjechała więc z Myken w towarzystwie matki Klitajmestry, czekając na domniemane zaręczyny z Achillesem. Tymczasem, jak pisze J. Parandowski „ nie przywdziano jej w strój weselny, ale spowito wełnianymi wstęgami, niby zwierzę ofiarne, i podprowadzono ku ołtarzowi. Kalchas podniósł nóż. Agamemnon zakrył twarz płaszczem. Wtem zeszła z nieba bogini Artemida prowadząc łanię, a dziewczynę zabrała ze sobą i uczyniła ją kapłanką w swojej świątyni w Taurydzie.”
To jednak jeszcze nie koniec. Wiszący w naszej auli obraz nawiązuje także do   innego fragmentu mitologii.
Po zakończeniu wojny trojańskiej brat Ifigenii - Orestes - popełnił w akcie zemsty straszliwą zbrodnię: zabił własną matkę Klitajmestrę. Targały nim przerażające wyrzuty sumienia, gdy w końcu od wyroczni dowiedział się, że musi pojechać na Krym i stamtąd sprowadzić posąg Artemidy, który go uleczy. Niestety, gdy tylko przybył ze swoim przyjacielem na taurydzką ziemię, został pojmany. Zgodnie z prawem jako cudzoziemiec miał zostać zabity na ofiarę bogini. Na szczęście w świątyni nastąpiło niespodziewane rozpoznanie Orestesa z siostrą Ifigenią – obecnie kapłanką Artemidy.
Dalej z mitu dowiadujemy się, że „ …w nocy wszyscy troje uciekli, unosząc ze sobą cudowny posąg”.
Artemida z obrazu nie ma łatwego wyboru. Gaertner ukazuje ją w chwili zadumy. Musi przecież podjąć ważną decyzję….Musi wybierać między uczuciami rodzinnymi a obowiązkiem wobec bogini, która przecież uratowała jej życie, choć wcześniej wydała na nią wyrok śmierci. Z kim się solidaryzować i dlaczego? Jak pozostać wiernym sobie, gdy w grę wchodzą uczucia? Jak w końcu odnaleźć się w takim labiryncie, określić własną tożsamość?
Być może więc „nasza” Ifigenia pyta nas o wolność i jej granice, wierność, lojalność, każe myśleć o chwili życiowej próby? Bo przecież wbrew pozorom to właśnie w trudnych momentach człowiek dojrzewa, by odpowiedzieć na pytanie, kim jest.   
Myślę, że choć Ifigenia z obrazu nie patrzy na nas, lecz na bezkresne morze, to od ponad stu lat, odkąd zamieszkała w auli, prowokuje, przynajmniej niektórych z nas, by odkrywać siebie.